wersja testowa serwisu

Poważny wypadek na Krakowskiej w Rawie Mazowieckiej. Auto wypadło z drogi, kilka osób rannych. Na miejscu śmigłowiec LPR

255-120520
fot. KPP w Rawie Mazowieckiej

Policjanci pod nadzorem prokuratora wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło w niedzielne popołudnie na ulicy Krakowskiej w Rawie Mazowieckiej. Cztery osoby trafiły do szpitala. Droga przez kilka godzin była nieprzejezdna.

Około godziny 15:40 dyżurny rawskiej komendy otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym na ulicy Krakowskiej w Rawie Mazowieckiej. Policjanci skierowani na miejsce wstępnie ustalili, że kierujący VW Golf z dużą prędkością prędkością poruszał się drogą wojewódzką nr 726 w kierunku Rawy Mazowieckiej. Podczas omijania rowerzystów, kierujący zjechał na pobocze, po czym gwałtownie skręcił w prawo.

- Auto w poślizgu, w bardzo bliskiej odległości od jednośladów, wjechało do przydrożnego rowu. Tam uderzyło w drzewo, a następnie zaczęło się obracać. Po uderzeniu jeden z pasażerów siedzących z tyłu wypadł przez tylną szybę. Pozostali wysiedli z pojazdu o własnych siłach - informuje mł. asp. Małgorzata Lewandowska z KPP w Rawie Mazowieckiej.

Jeden z mężczyzn biorących udział w zdarzeniu oddalił się przed przybyciem służb. Trzej pozostali w wieku 20 i 22 lat zostali przetransportowani do szpitali w Tomaszowie Mazowieckiem, Skierniewicach, a mężczyzna z najcięższymi obrażeniami śmigłowcem LPR do szpitala w Zgierzu. 

W tym samym czasie policjanci oraz strażacy sprawdzali teren wokół miejsca zdarzenia w poszukiwaniu czwartego uczestnika zdarzenia. Po krótkim czasie 21-latek został odnaleziony przez strażaków. Rawianin z uwagi na obrażenia również trafił do szpitala w Skierniewicach, gdzie została mu pobrana krew do badań.

Policjanci na miejscu zdarzenia przebadali jego uczestników, wszyscy byli nietrzeźwi. Mundurowi przesłuchali świadków zdarzenia, wykonali oględziny pojazdu i miejsca zdarzenia wraz z dokumentacja fotograficzną. Technik kryminalistyki zabezpieczył ślady z wnętrza golfa, które pozwolą na potwierdzenie, który z mężczyzn kierował w chwili wypadku.

Zobacz zdjęcia: